poniedziałek, 12 grudnia 2016

2.

[Sylwester - 4 miesiące wcześniej]

 - Kochanie, jesteś już gotowa? - usłyszałam zniecierpliwionego Chucka. - Już jesteśmy spóźnieni, dostałem kolejnego smsa od Ian'a. 
 - Już już, tylko buty... - mówiłam zakładając szpilki, prysnęłam się Miss Dior - I jestem gotowa. - po czy podeszłam - Może być? 
 Niebieskie oczy chłopaka nagle się powiększyły
 - Wyglądasz cudownie! Będziesz tam najpiękniejsza - zbliżył się szybko, wziął mnie w ramiona i mocno pocałował - Ale ze mnie szczęściarz. Mam ochotę zostać w domu, co ty na to? - zapytał, pokazując wszystkie zęby i znów obdarowując mnie całusem, ale bardziej delikatnym i tym razem w szyję, na co ja lekko wzdrygnęłam.
 - Jak już mówiłeś, jesteśmy spóźnieni - zaczęłam się przekomarzać i pstryknęłam go w nos.Zarzuciłam na siebie szal i podążyłam do drzwi wyjściowych. 

Chuck otworzył mi drzwi do auta żartobliwie pokłonił się wskazując ręką środek samochodu.

 - Proszę panno Bartowsky - powiedział niskim głosem.
 - Cóż za dżentelmen z pana, panie Roberts - kontynuowałam naszą 'grę', i dodałam ze śmiechem - dzisiaj.
 - O wypraszam sobie.
 - Zatem - przerwałam i sięgnęłam do klamki drzwi od kierowcy, pociągnęłam mocno, przez co lekko się uchyliły - Wsiadaj i jedźmy - uśmiechnęliśmy się szeroko i ruszyliśmy, a po 15 minutach byliśmy już na miejscu. 

 Kiedy weszliśmy do domu Ian'a, impreza już trwała. Na parkiecie tańczyło około 30 osób, w kuchni,  w której znajdował się cały alkohol, kolejne tyle. Staliśmy z Chuckiem obok siebie i szukaliśmy 'swoich ludzi' i potem zauważyłam tańczącą Sarę i dziewczyny z drużyny.
 - Kochanie, idę do dziewczyn, ok? - oznajmiłam chłopakowi
 - Dobrze, ja idę do chłopaków, napiję się czegoś - powiedział dalej się rozglądając. 
 - A co z autem? 
 - Jutro go odbiorę. - powiedział spokojnie, daliśmy sobie buziaka i poszliśmy z przeciwne strony.

 Gdy koleżanki mnie zauważyły i zaczęły energicznie machać, przeszłam ze zwykłego chodu w taneczny krok. Lexie wręczyła mi swojego drinka którego sączyła i kazała mi dokończyć pod pretekstem, że mam do nadrobienia. Posłuchałam jej natychmiast i zaraz po tym poszłyśmy po więcej. 
 - Tu jest moja kobieta - powiedział Chuck, gdy zbliżałyśmy się do kuchennej wyspy. Stał z kumplami i pili shoty. 
 - Tylko nie przeholuj, proszę - szepnęłam troskliwie chłopakowi do ucha.
 - Spokojnie mała, mam wszystko pod kontrolą. - odpowiedział po czym podniósł kolejny kieliszek dając znak kumplom i szybko przechylił.- Dołączycie się do nas? 
Sarah i Lexie wydały się być na tak, więc zostałyśmy i trochę się rozluźniłyśmy pod wpływem tequili. 
Ian przystawiał się do Lexie, można było z łatwością zauważyć, że rudowłosa odpowiadała na jego, trochę kiepski podryw. Sarah natomiast, w przeciwieństwie do tej pierwszej, miała w nosie zaloty Justina.
Do północy zostały dwie godziny, więc, już w szóstkę poszliśmy trochę potańczyć. 
Oboje z Chuckiem trochę wypiliśmy, więc nasz taniec wyglądał trochę mniej przyzwoicie. Nie raz poczułam jego dłonie, które z bioder wędrowały na pośladki i z powrotem. Odwróciłam się do chłopaka i kołysaliśmy się w rytmie muzyki. Złapałam lubego za kark, przerzuciłam włosy na lewą stronę i przyciągnęłam jego usta do mojej szyi. Czułam ciepły i szybki oddech między pocałunkami. 
 -  Ale mnie kręcisz kochanie - wysyczał do mojego ucha. 
 - Misiu, ogarnij się trochę. Nie czas nie miejsce - staram się brzmieć spokojnie, lecz stanowczo. - Potańczę z dziewczynami, dobrze? - dodałam i posłałam całusa. 
Chuck, Ian i Justin sączyli drinki podpierając ścianę i bacznie wszystkich obserwując. Z koleżankami natomiast, nie miałyśmy jeszcze zamiaru schodzić z parkietu. Jak to dziewczyny, potrafiłyśmy bawić się same. Nagle Sarah z Lexie zaczęły parodiować mnie i Chucka w tańcu.
 - Hola hola, źle to robicie! - wręcz krzyczałam, by mogły mnie usłyszeć przez dudniącą muzykę. 
 - Źle? - odpowiedziała ruda przyjaciółka, która naśladowała chłopaka, chwyciła brunetkę za biodra i inicjowała 'jednoznaczne'  ruchy. - Pokaż nam. - dodała. - skoro źle to robię.
Przyjęłam wyzwanie. Przejechałam otwartymi dłońmi po całym ciele nie omijając jej piersi i okrągłych pośladków. Usłyszałam piski rozbawionych dziewczyn, co dało mi jeszcze więcej motywacji. Obróciłam brunetkę,podniosłam jej rękę i zrobiłam to samo co Chuck mi. Przez niecałe dwie minuty kreowałyśmy własny 'Dirty dancing'. Tak dobrze nie bawiłyśmy się od na prawdę długiego czasu. Dopiero, kiedy skończyłyśmy wygibasy, zdałyśmy sobie sprawę, że wszyscy na nas patrzeli. Wszyscy chłopcy mieli miny, jakby chcieli nas pożreć. 
 - Chodźcie się napić - zażartowała Lexie - bo wszyscy kolesie włożyli sobie rękę do kieszeni. 
 Posłuchałyśmy i rozbawione ruszyłyśmy do baru. 
 Przyznam, że już ledwo trzymałam się na nogach, gdy nagle zdałam sobie sprawę, że nigdzie nie widzę Chucka, dlatego poszłam go szukać. Weszłam na piętro, gdzie panował większy spokój. Otworzyłam jedne drzwi-pusto, kolejne to samo, ale za trzecimi dostrzegłam mojego lubego. Siedział na łóżku, oparty o ścianę, a na jego twarz padało światło wyświetlacza telefonu.Podniósł wzrok na mnie, ale tylko na dwie sekundy.
 - Kochanie, co tu robisz? - usiadłam obok i położyłam rękę na jego udzie. - Źle się czujesz? Chcesz wracać? 
 - Widziałem jak dobrze się bawisz. W końcu zauważyłaś, że mnie tam nie ma? Co tam miałem robić? Patrzeć, gdy moja dziewczyna zachowuje się jak lesba? A może jesteś lesbą? - wysyczał, a z każdym pytaniem podnosił głos.
 - Słucham? - z reguły jestem opanowaną osobą, ale teraz przegiął. - Kolejnej rzeczy chcesz mi zabronić? Wygłupiania się z przyjaciółką? O co Ci chodzi? 
 - Tylko mnie zwodzisz, a potem zostawiasz! Kiedy ostatni raz mieliśmy seks?! - jego oczy przepełnione były złością. Przestraszyłam się, dlatego postanowiłam go uspokoić.
  - Chuck, możesz trochę  zejść z tonu? Proszę. A kochaliśmy się tydzień temu. Nadal nie wiem o co poszła ta kłótnia. - powiedziałam ze spokojem i zbliżyłam się jeszcze bardziej, patrząc chłopakowi w oczy, próbując załagodzić sytuację. Poczułam nagle rękę na moim dekolcie, która mnie popchnęła, a ja bezwładnie padłam na łóżko. - Co ty robisz? 
 - To na co mam właśnie ochotę. - Odpowiedział zachrypniętym głosem i uderzył mnie otwartą dłonią w prawy policzek. - Miałaś w planie znowu mnie omotać? Powiem ci coś: nie tym razem. - Po tych słowach usiadł na mnie okrakiem, złapał mocno za nadgarstek i położył nad moją głowę, a drugą ręką rozpiął suwak który znajdował się pod pachą. Zaczęłam się szarpać, ale on był silniejszy, traciłam tylko siły. Puścił mnie na moment, tylko po to by rozpiąć  spodnie i je zdjąć, razem z bokserkami. Chciałam w tym momencie uciec z pokoju, ale złapał mnie w pasie i ponownie rzucił na łóżko. 
 - Zostaw mnie! - krzyczałam. - Proszę cię Chuck, jesteś pijany. - ale ignorował moje słowa i znowu mnie uderzył. Do oczu pchały mi się łzy, aż w końcu dałam im wypłynąć. Chłopak mocno ściskał moją pierś do której miał dostęp i całował niechlujnie. Czułam tylko wódkę i papierosy. Straciłam wszelkie siły, wiedziałam, że już się z tego nie wyrwę. Ściągnął mi majtki jednym ruchem, a potem nabrał ślinę na palce, nałożył na swojego penisa i bez ostrzeżenia wszedł we mnie. Poczułam ostry ból w podbrzuszu. Łkałam coraz bardziej. Nie poluźniał swoich uchwytów na moich nadgarstkach.. Z każdym jego ruchem czułam się coraz bardziej zepsuta. Modliłam się o jak najszybszy koniec, nie mogłam znieść tego bólu.

_________

Jak wrażenia? Zapraszam do komentowania
1smile4you
 
 

3 komentarze:

  1. Przepraszam, ale tylko jedno cisnie sie na usta:
    O kur*a :O
    Czekam na next! :* Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 3 rozdział powinien pojawić się w piątek. Muszę skończyć 4.
      Dziękuje za komentarz, to naprawdę wiele dla mnie znaczy.
      Ściskam xx

      Usuń
  2. Powiem tak...
    Po części przykro mi ,że ją zgwałcono.
    Tylko po części. Idę czytać dalej.

    OdpowiedzUsuń